Chcąc zmobilizować Was nasi Kochani Czytelnicy oraz nie ukrywam, że i samą siebie postanowiłam dać przykład i rozpocząć ciekawą aktywność od zera. Dzieląc się wrażeniami, wzlotami i upadkami, małymi sukcesami i porażkami pragnę zachęcić Was nie tylko do tej konkretnej formy treningu, ale przede wszystkim chcę dodać Wam odwagi do wprowadzania pozytywnych zmian w życiu! Trzymajcie kciuki:)

Nowy rok tuż, tuż, a ponieważ nie chciałam aby i tym razem wiele z postanowień poszło w niepamięć już w pierwszym tygodniu stycznia, postanowiłam coś zmienić na serio! Padło na bliższe poznanie z jogą! A to z czego jestem dumna, to podjęcie wyzwania noworocznego jeszcze przed sylwestrem!

Pierwsze zajęcia mam za sobą i powiem jedno – WARTO.

Powodów dla których wybrałam akurat jogę jest wiele. Począwszy od poprawienia sylwetki, wyciszenia i relaksu psychicznego, a na zwyczajnym przypadku skończywszy… Nie bez znaczenia było też, że jako mama dwóch smyków potrzebowałam wyrwać się na chwilkę i zrobić coś dla siebie. Ogromnie wdzięczna jestem pewnej osóbce, która zapisała mnie razem ze sobą na pierwsze zajęcia, bo jak wiadomo snuć plany można, ale czasami ktoś musi nas złapać za rączkę i zaprowadzić do punktu wyjścia.

Tematyka jogi, a już w szczególności nazewnictwo są mi póki co dosyć obce.. Po pierwszych zajęciach zapamiętałam w zasadzie tylko kilka zabawnych „nazw” poszczególnych figur, ale co napawa mnie optymizmem to to, że większość z nich potrafię wykonać! Pingwin, pies, krowa i pokemon – jeszcze dla mnie niewykonalny w pełnej formie, ale będę nad tym pracować..

Zajęcia trwają 90 minut, zaczynają się delikatnymi rozciąganiami poszczególnych partii ciała, są bardzo spokojne, relaksujące, zakończone chwilą totalnego wyciszenia i uspokojenia ciała i myśli. Już dawno kilka minut nie dało mi takiego wytchnienia… Fakt po pierwszych zajęciach, byłam nieco obolała, a zakwasy szczególnie partii mięśni ramion i pleców dawały się lekko we znaki, ale czułam się doskonale i z wielką niecierpliwością wyczekuję kolejnych:) nawet zakwasów o zgrozo ;).