• Sól nie bez powodu nazywana jest białą śmiercią! Założyć można, że dawką mogącą wywołać zatrucie solą kuchenną jest 0,8% soli w pokarmie i 0,3% soli w wodzie! Spożycie 400-500mg soli na 1kg masy ciała może spowodować uszczerbek na zdrowiu, z kolei spożycie 1000-1500mg może zagrażać życiu! ale jak wiadomo każdy organizm może różnie zareagować… Wydawać by się mogło, iż to duża różnica pomiędzy zapotrzebowaniem, a ilością toksyczną konieczna do wywołania co najmniej zatrucia i zbagatelizować problem, ale wyobraź sobie, że płaska łyżeczka to około 5g=5000mg soli – czyli 1/10 łyżeczki (szczypta soli) może już zatruć zwierzaka ważącego 1kg, a 1/5 mogłaby nawet go zabić!
  • Niebieskie oczy są wynikiem mutacji genu OCA2. Jak się okazuje jedynym „naturalnym” kolorem oczu był na początku jedynie kolor brązowy. Oczy niebieskie, a także wszelkie inne kolory pierwszy raz pojawiły się na północy Europy, skąd rozprzestrzeniły się dalej. Dowodem na ten fakt jest choćby to, że u mieszkańców innych kontynentów z natury inne kolory oczu nie występują. W czasach średniowiecza osoby o niebieskich oczach były uważane za bardzo atrakcyjne, stąd niebieskookie kobiety cieszyły się powodzeniem, które gwarantowało korzystne małżeństwo.
  • Czy wiesz, co zrobić by słodkie owoce się nie psuły? Wystarczy dodać do nich dużo cukru! Cukier powstrzymuje naturalny proces rozkładu, przez co produkty konserwowane z jego pomocą można trzymać dłużej w temperaturze pokojowej. Działanie konserwujące cukru opiera się na zasadzie równowagi stężeń, co gołym okiem zobaczmy robiąc małe doświadczenie: umieszczając w wodzie czereśnie, znajdujący się w nich cukier zacznie pęcznieć gdy woda przeniknie przez skórkę do jej wnętrza, co w pewnym momencie sprawi, że czereśnia „opita” wodą pęknie! Z kolei wkładając  czereśnie do zalewy o wysokim stężeniu cukru, owoce skurczą się, ponieważ otaczający je cukier wyssie z nich cukier. Naukowo określa się to zjawisko osmozą. To właśnie ona okazuje się skuteczna, kiedy bakterie zaczynają się dobierać do konfitury. Cukier pozbawia mikroorganizmy wody i w ten sposób je niweluje.
  • Dlaczego, gdy jest zimno szczękamy zębami? Otóż wszystko oparte jest o fakt, iż gdy temperatura otoczenia spada, ciało człowieka usiłuje wszelkimi sposobami utrzymać właściwą temperaturę. Jednym z symptomów tej walki organizmu z wychłodzeniem jest drżenie ciała i szczękanie zębami. Małe mięśnie w całym ciele na skutek obronny zaczynają w niekontrolowany sposób napinać się i rozluźniać. Reakcji chemiczna i tarcie o siebie włókien mięśniowych wytwarza się w rezultacie ciepło. Jeśli jednak drżenie takie nie wystarcza do uzyskania optymalnej temperatury, wszystkie mięśnie ciała zaczynają się napinać i rozluźniać, nawet te, którymi normalnie sterujemy z własnej woli. W rezultacie mogą drgać nawet silne mięśnie położone tuż przed uchem, które służą do podtrzymywania szczęk. Gdy i one wprawią się w drżenie zaczynają ruszać się także nasze szczęki i stąd efekt „szczękania” zębami. U niemowląt jest nieco inaczej.. Nie potrafią one drżeć z zimna, dlatego gdy jest im za chłodno, zaczynają donośnie płakać.