Kortyzol, to hormon glikokortykosteroidowy wytwarzany w nadnerczach, przyjaciel tkanki tłuszczowej i wróg tkanki mięśniowej. Im mniej go w organizmie tym lepiej. Modne staje się stosowanie dopingu którego celem jest maksymalne obniżenie poziomu kortyzolu. W świecie sportu ułamki sekund decydują o wygranej, więc zamiast dążyć do zablokowania jego produkcji metodą farmakologiczną, nauczmy się go kontrolować.

Kortyzol okrył się szczególnie złą sławą w kulturystyce gdzie łączy się go z katabolizmem mięśniowym. Wysoki poziom tego hormonu powoduje zmniejszenie masy mięśniowej. Musisz wiedzieć że trening siłowy znacznie osłabia kataboliczne działanie kortyzolu na mięśnie, ale podnosi jego poziom. Mamy do czynienia z paradoksem w którym z jednej strony chronimy mięśnie z drugiej podnosimy poziom hormonu stresu, ale dodatkowo trening siłowy zwiększa produkcję hormonów anabolicznych.

Do takiego działania kortyzolu dołożyć trzeba obniżenie stężenia testosteronu, najważniejszego hormonu, więc kulturystyczny świat doszedł do wniosku że najlepiej pozbyć się tego hormonu. Zaczęto więc stosować środki blokujące produkcję kortyzolu jak np.: mifepriston (środek poronny). Jednakże skutki uboczne w postaci alergii i stanów zapalnych były ponad siłę zapaleńców, zaś uzyskane dzięki temu efekty nie były tak spektakularne jak się tego spodziewano.

Kulturystom, szczególnie tym naturalnym, pozostaje trzymanie kortyzolu na smyczy przy pomocy suplementów diety. Niefarmakologiczne sposoby nie są tak dokładne, ale nie mają skutków ubocznych i przynoszą pozytywne rezultaty. Jednym ze sposobów jest stosowanie preparatów podnoszących poziom testosteronu, który zażyty przed treningiem zmienia sposób działania kortyzolu w odniesieniu do treningu siłowego. Probolan 50 bez problemu znajdziemy w większości sklepów z suplementami. Produkt ten, podnosi poziom testosteronu w granicach norm fizjologicznych blokując w ten sposób nadmierny wyrzut kortyzolu. Niestety stosowanie suplementu na masę mięśniową w postaci Probolanu 50 ani prawidłowa dieta, wysypianie się i mocny trening nie zablokują całkowitej produkcji kortyzolu w odpowiedzi na stres, ale utrzymają ją w rozsądnych, akceptowalnych granicach.

W tej chwili stosowanie suplementów wydaje się najlepszym rozwiązaniem, gdyż nie powodują żadnych efektów ubocznych dla organizmu, a minimalizują szkodliwe działania kortyzolu. Z drugiej strony nie możemy całkowicie go wyeliminować, gdyż  pewne stężenie kortyzolu jest potrzebne do prawidłowego funkcjonowania i niejako stanowi on część układanki budowania mięśni.