Koenzym Q10 ma szereg właściwości – odmładza, wspomaga dotlenianie komórek, pomaga zachować zdrowie i urodę a także wspiera funkcjonowanie wielu narządów. Z biegiem lat jednak mamy go coraz mniej, dlatego warto dostarczać go jak najwięcej – w końcu zwie się witaminą młodości!

Ubichinon, bo tak inaczej nazywamy koenzym Q10 jest organicznym związkiem chemicznym, odkrytym przez angielskiego noblistę biochemika Petera Denisa Mitchela. To za sprawą tego związku zyskujemy niemal 95 % energii naszego organizmu! Nasz organizm najwięcej produkuje go gdy mamy około 20 lat, niestety jego ilość zaczyna stopniowo spadać po trzydziestce, a mając lat 40 mamy go nawet do 1/4 mniej!

Jego poziom nie jest jednak zmniejszany jedynie przez nasz coraz starszy wiek, ale także nie bez znaczenia jest stres na który jesteśmy na codzień narażani, rozmaite choroby z którymi się borykamy, a także leki na nie szczególnie te przy nowotworach czy obniżające poziom cholesterolu. Dodatkowo tracimy koenzym Q10 przez zanieczyszczenia środowiska, złą dietę a także nadmierny wysiłek fizyczny – sport to zdrowie ale z umiarem 😉

Starzejący się przewód pokarmowy sprawia, że nie potrafi on już tak szybko i owocnie wyprodukować koenzymu Q10, a rezultatem jest pogorszenie funkcjonowania niektórych komórek. Gdy zatem czujemy się coraz słabsi, brakuje nam energii, zaczynają się problemy z przemiana materii czy pracą serca, możliwe że brakuje nam właśnie tego cudownego związku. A procesy starzenia się naszego organizmu postępują..

Nie bez powodu zatem koenzym Q10 jest eliksirem młodości, jest on niezwykle silnym przeciwutleniaczem, który to skutecznie blokuje ataki wolnych rodników, przyspieszających procesy starzenia i zwiększających ryzyko wielu chorób w tym nowotworów i chorób serca. Ważne jest zatem dostarczanie go naszemu organizmowi nie tylko dla opóźnienia starzenia ale dla ogólnego zdrowia, poczynając od leczenia schorzeń układu krążenia, chorobie Parkinsona, Alzheimera czy zatruciach a na chorobach jak otyłość czy cukrzyca skończywszy.

Słynie on głównie za sprawą kosmetyków, które bogate w ten cenny związek poprawiają elastyczność skóry, wygładzają ją i dodają blasku oraz nawilżają. Aby jednak wytworzyć go w organizmie potrzebuje on wachlarza witamin z grupy B w szczególności B12 i kwasu foliowego (B9). Naturalnie niedobory uzupełnimy jedząc chudy drób, tłuste ryby jak łosoś czy tuńczyk, olej rzepakowy, pełnoziarniste produkty, brokuły czy szpinak – pamiętać jednak należy iż jego moc spada po poddaniu produktów obróbce cieplnej dlatego np. warzywa najlepiej jeść na surowo lub lekko blanszowane. Niezbędny w jego przyswojeniu jest także tłuszcz.

Można pozyskać go w postaci gotowych suplementów, najlepiej w towarzystwie witamin jak E czy C, które zapobiegają rozpadowi cząsteczek koenzymu, co pomaga uzyskać z jego dobrodziejstwa jak najwięcej.